7 listopada 2022

RECENZJA: Skrzydła i kości - Joanna Pawłusiów

Masz tylko dwie możliwości. Możesz stąd uciec albo możesz tutaj umrzeć. Przeprowadzka do Malumic miała być dla rodziny Bocheńskich nowym startem. Ich przeszłość roztrzaskała się w drobny mak, kiedy z powodu córki – Kingi, musieli uciekać. Mieszkańcy z umiarkowanym entuzjazmem przyjmują nowych sąsiadów. W samej rodzinie również nie dzieje się najlepiej. Na dodatek uroda Kingi zwraca uwagę miejscowego chuligana i kilku innych osób. Kiedy w noc po corocznym festynie chłopak zostaje znaleziony martwy, a Kinga zapada się pod ziemię, Malumice ożywają. Nie każdy wierzy w niewinność dziewczyny. Nie każdy chce, aby została odnaleziona.

Niestety nie mogę powiedzieć, że "Skrzydła i kości" to dobra książka. W  moim odczuciu nic się tu nie dzieje, fabuła jest niesamowicie nudna, a akcja toczy się ślamazarnie. Styl autorki także nie do końca mi odpowiadał.  Historia po za znużeniem, nie wywołała we mnie kompletnie żadnych emocji. 

Do tego ilość bohaterów, jaką tu poznajemy, jak dla mnie jest dość przytłaczająca, przez co totalnie nie mogłam się wgryźć w ten tytuł. Ciężko było mi się odnaleźć pośród ich wszystkich, własnych historii. 

Wszystko to sprawiło, że książkę czytało mi się naprawdę ciężko i w pewnym momencie postanowiłam dokończyć ją w formie audiobooka. Gdyby nie to, ostatecznie pewnie bym z niej zrezygnowała. Dzięki audiobookowi udało mi się dobrnąć do finału tej historii, która jak dla mnie była totalnym rozczarowaniem, niestety. 

Ja ze swojej strony nie polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz