7 listopada 2022

RECENZJA: Naucz mnie kochać- M.B Morgan

Gdy nie wiesz, co to miłość, musisz znaleźć kogoś, kto cię jej nauczy.

Gaёl Selemani przechodzi przez prawdziwe piekło, by w końcu na jednej z imigranckich łodzi dotrzeć do Włoch. Tutaj nieoczekiwanie jego los się odwraca, dając mu szansę na spełnienie największego marzenia – rozpoczęcia kariery piłkarskiej. Wkrótce Gaёl rozbija bank, zdobywając wszystkie prestiżowe nagrody w futbolowym świecie, a tym samym stając się najbardziej pożądanym sportowcem w kraju.

Codzienność Mariny de Angelis to drogie ciuchy, wystawne kolacje, imprezy, czerwone dywany i niekończące się wakacje. By zapewnić sobie stałą obecność na pierwszych stronach gazet, dziewczyna nieustannie wywołuje nowe skandale, bez skrupułów bawiąc się życiem i otaczającymi ją ludźmi. Wszystko się zmienia, gdy pewnego dnia poznaje tajemniczego piłkarza, który wydaje się być zupełnie odporny na jej wdzięki.

Emigrant z Burundi i córka włoskiego biznesmena… Tych dwoje różni wszystko. Co ich połączy? Kaprys milionerki? Wyrachowana umowa? A może… coś więcej?

"Naucz mnie kochać" jest książką, która przez pierwszych kilkadziesiąt stron strasznie mnie denerwowała. Właściwie to nie książka, a zachowanie głównej bohaterki. Moja irytacja jej osobą była na tyle silna, że byłam niemal przekonana, że ostatecznie pozycja mi się nie spodoba. Dawno nie spotkałam tak pustej i egoistycznej bohaterki, jaką jest Marina de Angelis. I jakby zdaję sobie sprawę, że jest to zamierzony zabieg, że autorka chciała pokazać zmianę, jaka na przestrzeni czasu zachodzi w bohaterce, co jej się oczywiście udało, bo Marina po pewnym czasie przeistoczyła się w naprawdę sympatyczną osóbkę, jednak jak dla mnie niektóre z jej zachowań na początkowych stronach książki były zbyt wyolbrzymione. Natomiast, bardzo podoba mi się kreacja Gaela, oraz kilku postaci drugoplanowych. Gael jest zdecydowanie mężczyzną, którego z przyjemnością poznałabym poza kartami powieści.

Na szczęście po przebrnięciu tych nieszczęsnych kilkudziesięciu stron, książka zaczęła się naprawdę fajnie rozkręcać i czytanie jej, ostatecznie było ogromną przyjemnością, więc wybaczam autorce to przekoloryzowanie niektórych zachowań bohaterów i sytuacji. Także naprawdę nie zrażajcie się początkiem, bo potem jest już tylko lepiej, historia wpada na właściwe tory i uważam, że jest to niesamowicie mądra i wartościowa pozycja, po którą po prostu warto sięgnąć. 

"Naucz mnie kochać" może jest historią nieco odrealnioną, ale autorka porusza w niej temat uchodźstwa, do tego w dość ostentacyjny sposób uwydatnia różnice dwóch światów, do których należą bohaterowie, przez co naprawdę zmusza czytelnika do refleksji. 

Podsumowując, pomimo tego nieco trudnego do przebrnięcia początku, historia ogromnie mi się podobała, jest wciągająca, momentami bardzo poruszająca, potrafi wywołać w czytelniku naprawdę całą gamę emocji, przez złość, szok, niedowierzanie po wzruszenie i radość. 

Autorka tak naprawdę do ostatniej strony trzyma nas w niepewności, co do tego jak ostatecznie potoczy się relacja Gaela i Mariny. Do tego niezwykle zgrabnie operuje słowem, przez co książkę czyta się szybko i przyjemnie, więc w przyszłości na pewno sięgnę także po inne książki jej autorstwa. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz