26 lutego 2022

RECENZJA: Jutro będziesz mój- Samantha Young

Posiadłość Ardnoch jest bezpieczną przystanią sławnych i bogatych. Dla ludzi spoza wyższych sfer jest niedostępna i równie tajemnicza, co jej właściciel, były gwiazdor Hollywood Lachlan Adair. Teraz spokojnej rezydencji grozi wielki skandal.

Policjantka Robyn Penhaligon przyjeżdża do Szkocji, chcąc odnowić kontakt z ojcem, który wiele lat temu odszedł, aby w pełni poświęcić się pracy prywatnego ochroniarza. Odnalezienie go okazuje się jednak dużo trudniejsze, niż myślała. Przy okazji poszukiwań Robyn poznaje celebrytę Lachlana Adaira. To właśnie on zatrudnił jej ojca i odebrał jej go na dobre. Każde kolejne spotkanie tylko potwierdza jej dotychczasową opinię na temat mężczyzny – Lachlan jest despotyczny i zarozumiały. Jego pewność siebie jest jednak jednocześnie irytująca i pociągająca, a Robyn coraz trudniej oprzeć się pokusie. Kobieta chętnie wyjechałaby z Ardnoch, zanim ulegnie urokowi swojego wroga. Jednak gdy jej ojciec staje się celem osoby zagrażającej mieszkańcom prestiżowej rezydencji, była policjantka postanawia zrobić wszystko, aby zapewnić mu bezpieczeństwo. Rozpoczynając prywatne śledztwo, w sprawie niepokojących wydarzeń, musi jednak liczyć się z tym, że od teraz Lachlan będzie jej towarzyszył niemal na każdym kroku, a ogień, który się między nimi tli, może zapłonąć na dobre.

Czy Lachlanowi uda się uciec przed przeszłością, która może zniszczyć mu życie? A może bardziej powinien się obawiać wroga ukrywającego się tuż obok niego? 


"Jutro będziesz mój" to niesamowicie rozbudowana i bogata w emocje historia, która wciąga już od pierwszych stron. Dzieje się tu naprawdę dużo, ponieważ autorka wplotła w nią wątek rodzinny, kryminalny oraz miłosny z nutą erotyzmu. Jednak najlepsze jest to, że nic się ze sobą nie gryzie. Wszystkie tematy podjęte przez autorkę są idealnie dopracowane, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę przyjemnie. I właśnie dlatego, mimo, że napisana jest dość małą, zbitą czcionką i liczy ponad 450 stron, czytając w ogóle się tego nie odczuwa. 

24 lutego 2022

RECENZJA: Romans pod choinkę- Katarzyna Bester

Miłość do miasta, w którym mieszka, to jedno z niewielu uczuć, na jakie pozwala sobie Ray Colton po trudnych doświadczeniach z przeszłości. Niepowtarzalny, olśniewający, tętniący życiem Nowy Jork jest dla niego jak narkotyk. Ray mógłby opowiadać o nim godzinami. Nawet znienawidzone święta Bożego Narodzenia można jakoś przetrwać w mieście, które nigdy nie zasypia.

W dniu swoich trzydziestych piątych urodzin Ray ratuje młodą kobietę, która została napadnięta na ulicy. Romantyczny świąteczny klimat sprzyja bliskości, nic więc dziwnego, że relacja Raya i Everly szybko przeradza się w gorący romans. Oczywiście bez zobowiązań, przecież Ray się nie zakochuje…

Ray stara się pokazać Everly wszystko, co uważa za wyjątkowe w Nowym Jorku: historyczne budynki, eleganckie restauracje, sylwestrową zabawę na Times Square oraz inne atrakcje, których nie sposób znaleźć w innym miejscu na ziemi. Przed nim trudne zadanie. Jak bowiem pokazać coś zachwycającego komuś, kto jest niewidomy? Czy niespodziewany romans będzie tylko miłym prezentem z datą ważności do końca stycznia?

"Romans pod choinkę"  mimo tytułu sugerującego co innego, nie do końca jest powieścią świąteczną. Mnie nie szczególnie na tym zależało, więc nie czułam się oszukana i mimo wszystko uważam, że jest to bardzo dobra książka. 

8 lutego 2022

RECENZJA: Twój Carter- Whitney G.


Carter i Arizona znają się od podstawówki. W dzieciństwie byli największymi wrogami, a ich relacja rozpoczęła się od wzajemnego dokuczania sobie w szkole. Cartera nieustannie drażniła przemądrzałość Arizony, a dziewczynka ciągle skarżyła się na niego rodzicom i nauczycielom. Pierwsze liściki, jakie wymieniali, to właśnie pełne przezwisk i obelg karteczki, w których pisali sobie rzeczy, których nie mogli powiedzieć głośno na szkolnych korytarzach, nie pakując się w kłopoty. Z czasem wymiana docinków zaczyna ich jednak coraz bardziej bawić i powoli prowadzi do nawiązania przyjaźni, która trwa przez kilkanaście lat. Przez cały ten czas nieustannie wymieniają wiadomości.

Przez lata żadne z nich nie czuje pociągu do tego drugiego – choć kolejne osoby, z którymi się spotykają, często bywają zazdrosne o ich relację. Carter ma wiele przelotnych związków, Arizona bezskutecznie szuka tego jedynego i często pomagają sobie w podrywaniu innych osób, a gdy ich związki nieuchronnie dobiegają szybkiego końca, wzajemnie się wspierają. Wszystko zmienia się, gdy pewnego dnia Arizona zdaje sobie sprawę, że jest zazdrosna o przyjaciela, a Carter, pod wpływem zachwycających się Arizoną znajomych spogląda na nią w innym świetle. Oboje muszą się zmierzyć z pytaniem, czy warto ryzykować utratę wspaniałej przyjaźni dla szansy prawdziwej miłości…

"Twój Carter" absolutnie nie jest złą książką, jednak spodziewałam się czegoś lepszego. Czyta się ją stosunkowo szybko i przyjemnie, ale mnie osobiście zabrakło w niej emocji. Takich, które poczułabym całą sobą. Nie jest to niestety historia, która pochłania czytelnika bez reszty.

Bohaterowie zostali wykreowani dość powierzchownie, niewiele się o nich dowiadujemy. Jakoś ciężko mi było się do nich przywiązać. Po za tym Ari strasznie mnie zdenerwowała swoim zachowaniem wobec jednego z bohaterów. Sceny erotyczne, które się tutaj pojawiają może nie są jakieś wulgarne, ale nie są w moim typie. Czytanie ich w ogóle nie sprawiało mi przyjemności, były takie płytkie, totalnie nie czułam tych iskier namiętności, ani chemii pomiędzy bohaterami. Brakowało mi takich totalnie elektryzujących scen pomiędzy nimi.

7 lutego 2022

RECENZJA: A może ty i ja - Roni Loren


Andi Lockley, autorka bestsellerowych horrorów i podkastu kryminalnego, uważa, że świat jest przerażający i niebezpieczny. Dlatego zawsze pamięta o zaryglowaniu drzwi, a w torebce nosi pojemnik z gazem pieprzowym. Na domiar złego jej nowy sąsiad jest złowieszczo ponury i hałasuje w środku nocy…

Były strażak Hill Dawson nie może spać. Po tym, jak został ciężko ranny podczas akcji ratunkowej, musi uporać się ze swoimi emocjami. Hill czuje, że utknął w martwym punkcie, próbuje więc się pozbierać i wymyślić, co ma zrobić dalej ze swoim życiem. Nie może dopuścić do tego, by rozpraszała go ładna rudowłosa dziewczyna mieszkająca za ścianą.

Kiedy jednak ktoś włamuje się do mieszkania Andi, Hill nie może się powstrzymać przed odegraniem bohatera. Wkrótce między dwojgiem bohaterów tworzy się krucha więź. To, co zaczęło się jako sąsiedzka znajomość, może stać się czymś więcej, o ile Andi i Hill przezwyciężą swój strach i odzyskają zaufanie do samych siebie… i miłości. 

Gdy tylko zobaczyłam okładkę "A może ty i ja" w zapowiedziach, od razu wpadła mi w oko. Następnie przeczytałam opis i już wiedziałam, że muszę ją mieć. Czułam, że to będzie dobra książka i ani trochę się nie zawiodłam. 

"A może ty i ja" to wzruszająca,  przezabawna, niesamowicie urocza i ciepła historia, która wciąga od pierwszych stron. Ja przeczytałam ją dosłownie na raz i świetnie się przy niej bawiłam.