24 września 2021

RECENZJA: Beach read- Emily Henry

January Andrews to popularna autorka romansów, która ma w sercu i na koncie jedynie ogromną pustkę. Augustus Everett, poważny znany literat, gardzi szczęśliwymi zakończeniami i uważa, że prawdziwa miłość to bajka.

Dzieli ich prawie wszystko, za to łączy fakt, że przez następne trzy miesiące będą mieszkać w sąsiednich domkach na plaży, walcząc z pisarską blokadą i twórczą niemocą. Tymczasem koniec lata to nieprzekładalny termin oddania ich bestsellerów.

Zawierają zakład i wymieniają się tematami książki. Zaczyna się wyścig. Wygra ten, kogo książka ukaże się jako pierwsza. Tylko że opowiadanie sobie nawzajem życiowych historii może nieść ze sobą poważne ryzyko. I wywrócić świat do góry nogami.

"Beach read" to książka idealna na upalne, letni dni. Ma w sobie coś co sprawia, że czyta się ją z niesamowitą ciekawością i naprawdę trudno jest się od niej oderwać. Momentami zabawna, ale też wzruszająca i totalnie urocza. 

Do tego dochodzą wzorowo wykreowani i przesympatyczni bohaterowie, zabawne, błyskotliwe dialogi i coś na co ja osobiście bardzo zwracam uwagę, czyli dobrze stworzony wątek erotyczny. Cieszę się, że są jeszcze autorki, które potrafią opisać zbliżenie tak pięknie, subtelnie a zarazem w sposób, który nieco rozgrzeje czytelniczkę. 

I jak z reguły wolę, gdy narracja jest prowadzona naprzemiennie z perspektywy obu bohaterów, tak tutaj totalnie nie przeszkadzało mi to, że Gus był owiany taką nutą tajemniczości. 

Jest to po prostu niezwykle wciągający romans, przy którym świetnie się bawiłam. Właśnie czegoś takiego potrzebowałam.  I choć wydaje się na pierwszy rzut oka, że będzie to absolutnie niezobowiązująca lektura ( i po części właśnie taka jest ) to podczas czytania okazuje się, że porusza też trudne tematy, jakim jest np. żałoba. 

Koniecznie muszę zapoznać się z resztą twórczości autorki, bo jest to bezsprzecznie jedna z najlepszych książek tego typu, jakie miałam okazję czytać. Generalnie nie sięgam po książkę więcej niż raz, po prostu szkoda mi na to czasu... wolę przeczytać coś nowego. Ale tutaj, podczas czytania "Beach read" przemknęła mi przez głowę myśl, że ta historia jest warta tego, by przeczytać ją po raz kolejny. I myślę, że kiedyś to zrobię. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz