27 lipca 2021

RECENZJA: Kochaj mnie szeptem i Zamień mnie w krzyk- Anna Dąbrowska

Kochaj mnie szeptem: Gabrysia jest nieśmiałą, pełną kompleksów studentką polonistyki. Wierzy w miłość, ale nie wierzy, że jakikolwiek mężczyzna mógłby zainteresować się nią na poważnie. Do czasu, kiedy na przekór swojej despotycznej matce postanawia związać się z żołnierzem, który brał udział w misji w Afganistanie.

Młoda para szybko staje na ślubnym kobiercu, ale niedługo potem okazuje się, że wspólne życie wcale nie przypomina znanych z kobiecych powieści wzruszających historii miłosnych… Gabrysia zdaje sobie sprawę, że żołnierski mundur skrywa wiele mrocznych tajemnic i że dokonała złego wyboru.

Zamień mnie w krzyk: Gabrysia jest nieśmiałą, pełną kompleksów studentką polonistyki. Wierzy w miłość, ale nie wierzy, że jakikolwiek mężczyzna mógłby zainteresować się nią na poważnie. Do czasu, kiedy na przekór swojej despotycznej matce postanawia związać się z żołnierzem, który brał udział w misji w Afganistanie.

Młoda para szybko staje na ślubnym kobiercu, ale niedługo potem okazuje się, że wspólne życie wcale nie przypomina znanych z kobiecych powieści wzruszających historii miłosnych… Gabrysia zdaje sobie sprawę, że żołnierski mundur skrywa wiele mrocznych tajemnic i że dokonała złego wyboru.

Dzisiaj taka nietypowa recenzja, bo dwóch książek jednocześnie. Mimo iż, zawsze recenzuję poszczególne tomy osobno- tutaj zrobiłam wyjątek, ponieważ historia ta totalnie mi się nie podobała i najzwyczajniej w świecie szkoda mi czasu na pisanie dwóch odrębnych opinii. 
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Dąbrowskiej i raczej ostatnie. Jest mi przykro, bo słyszałam o jej twórczości mnóstwo pozytywnych opinii,  nawet te książki są ocenione na lubimyczytac bardzo wysoko, moim zdaniem za wysoko. Mnie one totalnie nie zachęciły do sięgnięcia po kolejne pozycje autorki. 

To nie mój klimat, nie wciągnęło mnie. I tutaj naprawdę nie chodzi o historię samą w sobie, bo ta mogłaby być naprawdę dobra, gdyby została inaczej opowiedziana, ale o wszystko inne. Autorka poruszyła tu bardzo ważny i trudny temat, ale przedstawiła go beznadziejnie.

Irytowało mnie tutaj dosłownie wszystko, zaczynając od stylu autorki,  poprzez zachowanie głównej bohaterki aż do nadużywania słowa ŻOŁNIERZ. Taak, to słowo było tutaj kluczowe, powtarzało się na kartkach tej powieści z jakieś milion razy. 

Bohaterowie moim zdaniem zostali wykreowani bardzo słabo, dosłownie nie było tu nikogo, do kogo zapałałabym choć odrobiną sympatii.  A Gab była chyba najbardziej denerwującą bohaterką wszech czasów! Naiwna, żeby nie powiedzieć głupia i w dodatku jej zachowanie było pełne absurdów. W ogóle nie potrafiła wyciągać wniosków z sytuacji jakie ją spotykały, wcale nie uczyła się na błędach. 

Dialogi między bohaterami były strasznie sztuczne, nie czułam w tych książkach żadnych emocji, wszystko było takie jałowe, mdłe, nijakie.

Miałam nadzieję na naprawdę dobry dramat erotyczny, a to co dostałam to po prostu... DRAMAT.  Raczej nie sięgnę po nic więcej tej autorki, ponieważ czas spędzony na czytaniu tych książek uważam za totalnie zmarnowany. Nudziłam się i wkurzałam jednocześnie. Niemal od razu po przeczytaniu wyparłam tę historię z pamięci i to jest ostatni raz kiedy do niej wracam. 

Jestem ciekawa czy czytaliście tę dylogię i jakie macie o niej zdanie. Chętnie podyskutuję na jej temat, czy to w komentarzach, czy wiadomościach prywatnych. Piszcie śmiało. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz