6 stycznia 2021

RECENZJA: Kłamstewka- Nina Majewska- Brown

I choć trudno w to uwierzyć, ta historia po części wydarzyła się naprawdę.

W życiu ważne są różne rzeczy, ale najważniejszy jest święty spokój.

Pola o niczym innym nie marzy i ma wrażenie, że jest wyjątkową szczęściarą, bo chyba właśnie go osiągnęła: ma pracę, w której się spełnia, kochającą mamę i właśnie szczęśliwie się zakochała w mężczyźnie, który wydaje się ideałem. Jednak niespodziewanie przekonuje się, że nikt z otaczających ją ludzi nie jest tym, za kogo się podaje, co więcej – ona sama ma przeszłość, o której nie wiedziała. A gdy okazuje się, że szczególnie bliski jej mężczyzna mógł stać się dla niej największym zagrożeniem, jej świat rozpada się jak domek z kart.

"Kłamstewka" to kolejna z książek, która zbiera sporo pochlebnych opinii, a mi totalnie się nie podobała. Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że jest to jedna z najnudniejszych książek, jakie ostatnio czytałam. 

W tej książce teoretycznie dzieje się bardzo dużo, jest akcja za akcją, problem goni problem, ale tak naprawdę to nie dzieje się nic. Te problemy, rozterki i wydarzenia mające miejsce w życiu głównej bohaterki, owszem, są smutne, czasami nawet druzgoczące i nie ukrywam, raz czy dwa uroniłam łzę podczas lektury. Podejrzewam, że nikt nie chciałby znaleźć się na miejscu Poli, natomiast... nie jest to coś o czym chciałabym czytać przez całe 300 stron.

Po za tym totalnie nie polubiłam się z piórem autorki, moim zdaniem stworzyła bardzo banalne, niezbyt ciekawe, czasami wręcz dziecinne dialogi oraz zachowania bohaterów. Nie znalazłam w tej książce nic, co by w jakiś sposób mnie zaciekawiło, wciągnęło i sprawiło, że nie mogłabym się oderwać od lektury, albo przynajmniej przeczytać ją z jakąkolwiek przyjemnością. Do tego dochodzi absurdalne zakończenie, tak bardzo nie pasujące do całości książki, które pojawia się nagle i tak naprawdę znikąd... No nie wiem, ja tej historii nie kupuję, nawet mając na uwadze, że jest ona oparta na faktach. Jak widać, nie każda autentyczna historia nadaje się, by pisać o niej książki. Choć może, gdyby została ona opowiedziana w inny, bardziej ciekawy sposób, troszkę podkoloryzowana i bardziej rozwinięta to byłaby to dobra książka. A tak? Niestety, ale ja muszę powiedzieć "Kłamstewkom" stanowcze nie. 

Jednym z niewielu zdań oraz wydarzeń, które wywołały we mnie jakieś większe emocje i sprawiły,  że w moich oczach zagościły łzy smutku jest: "Umarł. Po głowie tłucze się to jedno straszne "umarł" i sprawia, że zapadam się w sobie jeszcze bardziej. Skulona pod ścianą łkam coraz gwałtowniej." 

Jednak przez większość lektury brnęłam z totalnie obojętnym, wręcz znudzonym wyrazem twarzy i modliłam się żeby wydarzyło się wreszcie coś, co sprawi, że zmienię o tej książce zdanie. Niestety, nic takiego nie miało miejsca. Jedynym elementem zaskoczenia, choć niekoniecznie w pozytywnym sensie, było zakończenie. Totalnie oderwane od reszty książki, które tylko upewniło mnie w przekonaniu, że sięgnięcie po"Kłamstewka" to była strata mojego jakże cennego czasu. 

Pamiętajcie jednak, że to jest tylko moje zdanie. Każdy ma inny gust, być może Wam "Kłamstewka" się spodobają. I jeśli zdecydujecie się po te książkę sięgnąć, to tego właśnie Wam życzę. 


Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz