15 września 2020

RECENZJA: Uwieść ochroniarza - Katarzyna Kubera

Osiemnastoletnia Julliet – córka przyszłego prezydenta USA – wpada na szalony pomysł. Postanawia uwieść swojego o dziesięć lat starszego ochroniarza, seksownego Clarka. W tym celu sporządza specjalną listę i rozpoczyna realizowanie składających się na nią punktów, co ma jej pomóc w osiągnięciu celu.

Oboje różni niemal wszystko. Julliet jest nieokiełznana i nie liczy się z konsekwencjami. Natomiast Clark jest bardzo obowiązkowy i wybryki młodej kobiety, którą obiecał chronić, coraz bardziej działają mu na nerwy.

Jednak mężczyzna, chociaż bardzo się stara, z coraz większym trudem opiera się pięknej Julliet. W tę ich pozornie niewinną zabawę wkrada się prawdziwe pożądanie.

Czy mężczyzna zaryzykuje swoją karierę i zdecyduje się na ten zakazany związek?

Muszę przyznać, że całkiem pozytywnie mnie ta książka zaskoczyła. Spodziewałam się kolejnego chamskiego erotyku, jakich teraz pełno, a dostałam całkiem przyjemną i wciągającą historię. Scen seksu jest tu stosunkowo mało, a jeśli już się pojawiają, są naprawdę opisane ze smakiem. 

Książka podzielona jest na trzy części, z czego każda z nich dzieje się w innej przestrzeni czasowej. W pierwszej części autorka zdecydowanie postawiła na humor, druga natomiast jest bardziej urocza, wzruszająca, a nawet nieco zaskakująca i według mnie najlepsza. W ostatniej dużym plusem było pojawienie się wątku sensacyjnego, którego się totalnie nie spodziewałam, ale nie ukrywam, bardzo się ucieszyłam, kiedy się pojawił. Z tym że moim zdaniem był on bardzo słabo rozwinięty. Niby był i niby miał spory wpływ na losy bohaterów, ale moim zdaniem był niedopracowany i strasznie mdły. Dlatego też ta ostatnia część książki jest według mnie najsłabsza. 

Po za tym miałam nadzieję, że ta historia potoczy się nieco inaczej, bardziej nieszablonowo, bo w pewnym momencie sporo na to wskazywało. Niestety, autorka zdecydowała się jednak trzymać określonego dla tego gatunku schematu. 

Jeśli chodzi o bohaterów to nie uważam, żeby byli oni jakoś super wykreowani... Clarka od początku nie polubiłam jakoś szczególnie, i tak w sumie zostało do końca. Nie zrobił on na mnie dobrego wrażenia, nie wyróżnia się niczym szczególnym, nie zrobił też nic za co mogłabym go polubić. Choć muszę przyznać, że jego "znajomość" i "relacje" z Małym Clarkiem niesamowicie mnie momentami bawiły. Julliet natomiast na początku książki jest nieco irytująca, a jej zachowanie głupiutkie, ale bez tego nie byłoby w tej książce tyle humoru. Po za tym z każdą kolejną stroną widać jej przemianę i dojrzałość. Jednak najbardziej z wszystkich bohaterów polubiłam chłopaka, którego poznajemy bliżej w drugiej części. Jest on niesamowicie dobrze wykreowaną postacią i żałuję, że zostało mu poświęcone tak mało czasu na kartkach tej powieści. 

Jednak mimo wszystkich niedociągnięć i niedoskonałości ja tę książkę Wam polecam. Jeśli macie ochotę oderwać się od nieco cięższych tematów, trochę pośmiać i powzruszać to ta książka nada się do tego idealnie. Czyta się ją bardzo szybko, akcja nie stoi w miejscu, tylko cały czas mknie do przodu, więc podczas czytania nie ma mowy o nudzie.  Jest to totalnie niezobowiązująca, ale zdecydowanie wciągająca lektura, idealna na jeden wieczór. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz