21 listopada 2022

RECENZJA: Ukraińskie serca- J. Harrow

Rodzina Sawoszów to majętni hotelarze, dla których liczą się tylko pieniądze i pozycja.

Sonia stara się sprostać wymaganiom rodziców, ale jednocześnie tęskni za normalnym życiem. Nauczona nieufności wobec ludzi, wychowana w zimnym domu, czuje się samotna i zagubiona.

Gdy spotyka na swojej drodze Nazara, jej serce pierwszy raz gubi rytm. Wyluzowany, uśmiechnięty i pełen ciepła chłopak nie jest jednak kandydatem, który spodobałby się rodzicom dziewczyny.

Nie pochodzi z wyższych sfer, jest Ukraińcem i w dodatku nie w pełni sprawnym fizycznie…

Ich szczęście trwa krótko. Rodziny Soni i Nazara skrywają wiele tajemnic, a ich przeszłość jest pełna bólu i wzajemnej nienawiści.

Nieświadoma niczego dziewczyna nagle zdaje sobie sprawę, że nikomu nie może ufać, nawet własnemu sercu.

Pieniądze, władza, intrygi i rodzinne brudy.

Czy współczesna wersja Romea i Julii znajdzie swój szczęśliwy finał?


"Ukraińskie serca" to cudowna, pełna emocji historia dwojga, z pozoru całkowicie różniących się od siebie ludzi. 

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale już wiem, że na pewno nie ostatnie, ponieważ w jej stylu jest to "coś" co sprawiło, że książkę czytało mi się po prostu rewelacyjnie. Do tego doszli świetnie wykreowani bohaterowie, przyjemne dialogi i fantastycznie poprowadzona fabuła, dzięki czemu od książki po prostu nie mogłam się oderwać. Szczerze mówiąc poczułam "to coś" już po przeczytaniu niewielkiego fragmentu, który otrzymałam od wydawnictwa na długo przed premierą tytułu. Po przeczytaniu całej historii, tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to absolutnie książka warta uwagi.

Wracając jeszcze na chwilę do bohaterów, oczywiście nie obyło się bez niewielkich zgrzytów pomiędzy nami. Momentami strasznie denerwowało mnie ich zachowanie, nie ze wszystkimi ich reakcjami się zgadzałam, niemniej jednak Nazar, jako mężczyzna totalnie skradł moje serce.

W kilku opiniach na temat tej książki spotkałam się ze stwierdzeniem typu "Nie ma klimatu Ukrainy". Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem, co autorzy tych słów mieli na myśli. Mam wrażenie, że samo słowo "Ukraina" kojarzy się aktualnie tylko i wyłącznie z toczącą się tam wojną, a historia Sonii i Nazara nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją w Ukrainie. Autorka napisała tę historię jeszcze przed wybuchem wojny i po prostu zdecydowała się nie zmieniać w niej nic na ostatnią chwilę. 

Ja ze swojej strony "Ukraińskie serca" gorąco Wam polecam. Jest to książka, która dostarczy Wam wielu, skrajnie różnych emocji. Będą chwile czułości, śmiechu, namiętności, ale też niedowierzania, współczucia i łez.  Uważam, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdej romantycznej duszy. 

Jest to patronat, z którego jestem niesamowicie dumna. Książka skrywa w sobie naprawdę niesamowitą historię i jest pięknie wydana, z największą dbałością o szczegóły. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz