21 maja 2022

RECENZJA: Marzenia spełniają się jesienią- Marta Nowik

Poruszająca historia o miłości, która przetrwa każdą burzę.

Joanna wciąż nie może się otrząsnąć po tragicznym wypadku, w którym zginął jej ukochany. Dzień po dniu uczy się żyć na nowo i spoglądać w przyszłość bez lęku. Kiedy do sąsiedniego mieszkania wprowadza się Kamil, młody mężczyzna uciekający od przeszłości, między tymi dwojga błyskawicznie rodzi się nić porozumienia, a wkrótce również coś więcej. Bolesne wspomnienia kładą się jednak cieniem na uczuciu, które mogłoby być dla nich zapowiedzią prawdziwego szczęścia. Czy będą mieli na tyle sił i odwagi, by spróbować raz jeszcze otworzyć przed kimś serce? 
"Marzenia spełniają się jesienią" to wzruszająca opowieść o nieustannym poszukiwaniu swojej życiowej drogi, bez względu na wiek, doświadczenia czy popełnione błędy. Bo miłość przychodzi do każdego, trzeba tylko otworzyć jej drzwi.

"Marzenia spełniają się jesienią" zbiera dużo pozytywnych opinii i niewątpliwie spodoba się jeszcze wielu osobom, jednak ja osobiście wolę pozycje z bardziej dynamiczną akcją. "Marzenia spełniają się jesienią" to typowa obyczajówka, z niezbyt zaskakującą fabułą, brak tu jakichkolwiek zwrotów i większych emocji. 

Styl autorki jest bardzo prosty, zdania krótkie, dialogów jest niewiele i są mało rozwinięte. Autorka postawiła bardziej na opisy oraz przemyślenia bohaterów, których swoją drogą trochę jest. Generalnie każdy z nich ma coś do opowiedzenia, jednak mnie to męczyło. Nie miałam okazji wystarczająco zżyć się z żadnym z nich, bo jakby to podliczyć, to każdy z bohaterów miał dosłownie kilka rozdziałów dla siebie. Rozdziały są bardzo krótkie, więc nie zdążyłam wczuć się w emocje jednego, a już przeskakiwało na drugiego.  Przez to książka nie wywołała we mnie praktycznie żadnych emocji. 

Przez bardzo proste i krótkie zdania, czułam się trochę jakby książka była skierowana do dzieci, a nadmiar przemyśleń oraz wtrącenia typu: "-Jesień - powiedziała do siebie szeptem - Tamto wydarzyło się też jesienią - przemknęło jej szybko przez myśl., albo "-Nie, no nie będę przecież teraz płakał. Muszę się ogarnąć. Dam radę- zapewniał siebie." od razu przywołało mi na myśl tureckie seriale, których teraz pełno w telewizji. 

Nie będę oszukiwała, nie była to książka, która mnie bez reszty wciągnęła, wracałam do niej bez większej ochoty i czytam bez zaangażowania. Może tytuł spodobałby się  raczej starszym odbiorcom? Pamiętajcie też, że to są tylko moje odczucia. Jeśli macie w planach lekturę tej książki, to nie chcę Was zniechęcać, bo każdy powinien sam wyrobić sobie zdanie na jej temat. Jeśli jednak chcielibyście poznać moje zdanie, to ja drugi raz po tę książkę bym nie sięgnęła. 

Pani Marto, bardzo dziękuję za egzemplarz i możliwość poznania Pani twórczości. Jestem przekonana, że znajdzie Pani grono czytelników, którzy będą sięgali po Pani książki z przyjemnością i bez zastanowienia. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz