13 kwietnia 2021

RECENZJA: Rozdzieleni- Iwona Feldmann

 

W 1905 roku siedemnastoletnia Aniela decyduje się pozostać w rodzinnej miejscowości, podczas gdy jej dwaj bracia emigrują za Ocean. Mimo zapewnień, że po nią wrócą, rodzeństwo już nigdy się nie spotyka.

Co jednak stałoby się, gdyby po stu piętnastu latach rodziny się odnalazły?

Czasy współczesne, Polska, Tarnowskie Góry.

Anna mieszka na Śląsku. Jest architektką, która całą swoją uwagę i czas poświęca malarstwu. Jej największym marzeniem jest wernisaż w jednej z europejskich stolic. Namówiona przez babcię, udaje się do Londynu, by poznać zaginioną przed laty rodzinę. Pretekstem do spotkania są urodziny Johna Huntera, nestora rodu. Anna nie zdaje sobie sprawy, że podróż marzeń stanie się jednym z największych wyzwań w jej życiu.

Czasy współczesne, UK, Londyn

James to wzięty prawnik. Jest wnukiem Johna i jednocześnie zarządcą rodzinnej firmy. Wieść o pojawieniu się rodziny z Polski budzi w nim podejrzenia. James jest sceptycznie nastawiony, żywi przekonanie, że ludzie ci chcą zwyczajnie wyłudzić pieniądze. Robi wszystko, aby ich zdemaskować, ośmieszając ich, uprzykrzając życie na każdym kroku. Nie waha się wynająć w tym celu sztabu fachowców, jak choćby detektywów. Nie zamierza spotykać się ze swoją nową rodziną. Nie ma tylko pojęcia, że poznana przez niego kobieta o zdumiewająco niebieskich oczach sprawi, że jego świat stanie na głowie. James będzie miał okazję do zemsty, jednak… Czy wciąż będzie jej pragnął?

Książka naprawdę mnie wciągnęła, czytało mi się ją bardzo dobrze. Jak na taką dość grubą cegiełkę, przeczytałam ją stosunkowo szybko. Dzięki niezwykle przyjemnemu stylowi pani Iwony, strony dosłownie przewracały się same. 

Autorka stworzyła naprawdę niebanalną i ciekawą historię. Duży plus za ukazanie jej z perspektywy kilku różnych bohaterów, nie tylko tych pierwszoplanowych. Zabieg ten pozwala czytelnikowi lepiej wgryźć się w fabułę. 

Ogromnym zaskoczeniem okazało się być dla mnie zakończenie. Nie pierwszy już raz sięgam po książkę z przekonaniem, że jest to powieść jednotomowa, a po przeczytaniu ostatnich stron okazuje się, że byłam w błędzie. Jednak po przeczytaniu tej książki, a właściwie jej zakończenia, które okazało się być niezwykle zaskakujące, cieszę się, że zrobiłam to tak późno po premierze, bo to oznacza, że znacznie skróciłam sobie czas oczekiwania na kolejny tom, po który z pewnością sięgnę.

Jednak nie mogę powiedzieć, że "Rozdzieleni" to książka idealna, bez żadnych absolutnie wad. Napisana jest ona w trzeciej osobie, przez co czytało mi się ją dość ciężko, zwłaszcza na początku. Zdecydowanie jestem zwolenniczką pierwszoosobowej narracji. 

Akcja tej powieści toczy się dwutorowo, przeplatając ze sobą czasy współczesne oraz przeszłe. Dla mnie osobiście te drugie były nieco nużące, niektóre wątki nie wnosiły nic istotnego do rozgrywającej się współcześnie akcji. Przyznam, że część z nich tylko przelatywałam wzrokiem, nie skupiając się na nich jakoś szczególnie. Na szczęście nie było ich dużo. 

Momentami denerwowało mnie też zachowanie bohaterów, ich wypowiedzi były dość, powiedziałabym infantylne. 

No i ostatnia rzecz, to to, że książce pojawia się niestety bardzo dużo literówek, co oczywiście nie jest winą autorki, natomiast mnie osobiście raziło to w oczy i najzwyczajniej w świecie denerwowało podczas czytania.

Historia mimo drobnych niedoskonałości bardzo mi się podobała i nie żałuję, że się na nią skusiłam. Po lekturze "Rozdzielonych" mogę śmiało powiedzieć, że autorka przekonała mnie do sięgnięcia w przyszłości po kolejne jej książki. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz