23 listopada 2020

RECENZJA: Bad Saint- Monica James

 

„Bad Saint”, pierwszy tom trylogii Moniki James, uzależnia i przyspiesza bicie serca. Mroczna sieć zależności między ofiarą a porywaczem została utkana z wyjątkowym wyrafinowaniem. Dla miłośniczek bad boyów, mrocznych romansów i zaskakujących zwrotów akcji.

Nosi imię, które oznacza świętość, ale przynosi tylko piekło.

Ktoś brutalnie przerywa miesiąc miodowy Willow. Związana i zakneblowana zostaje uprowadzona w nieznanym kierunku. Jej porywacz ma jasny cel, ale też jest w nim coś fascynującego. Willow nie potrafi znaleźć sensu swoich emocji. To, co rozgrywa się między nimi, balansuje na granicy bólu i przyjemności, piekła i nieba.

Muszę przyznać, że mnie z całej tej książki najbardziej podobało się jej wydanie: okładka, grzbiet, detale przy rozpoczęciu każdego rozdziału.. Uważam, że jest piękna! Z tym że na tym jej zalety się kończą. 

Pierwsze 200 stron strasznie mi się dłużyło, czytałam je nie odczuwając przy tym absolutnie żadnych emocji. Dopiero od 200 strony, książka nieco bardziej mnie wciągnęła, chociaż dalej nie mogę powiedzieć, że była to jakaś super lektura. 

Nie jest to co prawda przypadek totalnie beznadziejny, bo chwilami książka robiła się naprawdę ciekawa, ale mimo wszystko przez większość czasu po prostu mnie nudziła i uważam, że jest ona o niczym. Nie działo się tu absolutnie nic ciekawego, a historia moim zdaniem jest strasznie naciągana i oderwana od rzeczywistości. 

Bohaterowie byli pełni sprzecznych emocji, jakby sami nie wiedzieli czego chcą i co czują. Zachowanie Willow strasznie mnie denerwowało. Nie mogłam pojąć, jak w sytuacji zagrożenia życia można odczuwać coś po za przerażeniem. Pożądanie wobec swojego porywacza? Rozumiem, że momentami okazywał jej litość, ale mimo wszystko jej uczucia do Sainta są dla mnie niezrozumiałe. Saint też nie należy do moich ulubionych bohaterów. Był absolutnym przeciwieństwem mężczyzny, którego chciałabym spotkać na swojej drodze, abstrahując już całkowicie od tego, że jest on porywaczem. Po prostu człowiek ten nie wzbudził we mnie żadnej sympatii ani ciepłych uczuć.

Po kolejny tom trylogii raczej nie sięgnę, bo ta książka była dla mnie jednym wielkim rozczarowaniem, nie wniosła do mojego życia nic wartościowego, ba! Ona nie była nawet ciekawa. Niemniej jednak wiem, że "Bad Saint" podobała się naprawdę wielu osobom, więc jeśli należycie do osób, które lubią takie historie i po przeczytaniu opisu wydaje się Wam, że ta książka jest dla Was, to przeczytajcie ją. Ja chciałam sięgnąć po coś innego niż zazwyczaj, lecz niestety nie trafiłam. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza