18 lipca 2020

RECENZJA: Bad boys go to hell- Małgorzata Piotrowska


Mike i Olivia od zawsze się nienawidzą. Kiedy byli dziećmi, bez przerwy sobie dokuczali. Ich kontakt się urwał, kiedy Olivia wyjechała do szkoły z internatem. Teraz jednak wróciła. Mike nie poznaje na ulicy dziewczyny, której nie lubił przez niemal całe swoje życie. Olivia  nie ma już aparatu na zębach ani denerwujących warkoczyków. 
Olivia też go nie rozpoznaje, i kiedy dowiaduje się, że chłopak, który ją zaczepił na ulicy to właśnie Mike, cała niechęć wobec niego powraca ze zdwojoną siłą. On teraz ma już dziewiętnaście lat i jest seksowny jak diabli, ale to nie zmienia faktu, że ona go nienawidzi. Nic się nie zmieniło. A przynajmniej nie dla Olivii. Szkoda, że Mike postanawia testować jej cierpliwość.
Dwoje odwiecznych wrogów, którzy znaleźli się w niezwykle zaskakującej sytuacji – muszą ze sobą zamieszkać pod jednym dachem.  
To oczywiście oznacza wojnę i… może coś jeszcze.


Bad boys go to hell zdecydowanie najbardziej polubiłam za humor, jaki w tej książce panował. Praktycznie od pierwszych stron na mojej twarzy gościł uśmiech. Co prawda niektóre sceny i zachowanie bohaterów były przekomiczne, ale większość była po prostu zabawna. 

Jeśli chodzi o bohaterów to na początku o wiele bardziej polubiłam tych drugoplanowych, niż Mike'a i Oliwię. Mike po prostu doprowadzał mnie do szału swoim chamskim, nieco agresywnym i aroganckim zachowaniem w stosunku do Oliwii, przez co już na wstępie dostał ode mnie ogromnego minusa. Potem na szczęście zmienił swoje zachowanie i z każdą kolejną stroną lubiłam go coraz bardziej. Oliwia natomiast irytowała mnie swoim niezdecydowaniem i hipokryzją, natomiast lubiłam ją za poczucie humoru i cięte riposty. 

Generalnie książka bardzo mi się podobała, mimo nieidealnych głównych bohaterów czytało się ją naprawdę dobrze. 

Jedyne co mnie w tej książce rozczarowało to zakończenie. To znaczy, nie zrozumcie mnie źle, ono było okej, natomiast moim zdaniem nie pasowało do tej książki. Bad boys go to hell jest moim zdaniem naprawdę udanym, ciekawym debiutem, a to zakończenie było takie trochę niedopracowane i mdłe w porównaniu do całości. 

Autorka totalnie kupiła mnie swoim lekkim piórem i poczuciem humoru, dlatego jestem pierwsza w kolejce po jej kolejne książki, które mam nadzieję niebawem się ukażą. 

Nie jest to co prawda książka z jakąś głęboką fabułą, skłaniającą do refleksji czy prawiąca morały. Zdecydowanie jest to książka czysto rozrywkowa, zabawna, lekka, idealna na jeden, góra dwa wieczory, niemniej jednak uważam, że i takie książki są od czasu do czasu potrzebne. Zwłaszcza, gdy są napisane tak dobrze. Ja osobiście ubawiłam się przy tej książce po pachy i bardzo Wam ją polecam. 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza