1 maja 2020

RECENZJA: First last song- Bianca Iosivoni


Mason i Grace studiują na tej samej uczelni, ale nie pozostają w żadnych zażyłych relacjach. Sytuacja zmienia się radykalnie, kiedy Grace postanawia nieco schudnąć, a Mason zaczyna pełnić funkcję jej personalnego trenera. Był ostatnim facetem, którego opinią na swój temat by się przejmowała, a że kiedyś ona oddała mu przysługę, uznała, że nadszedł czas na rewanż. Generalnie Grace wcale nie uważa, że musi zeszczupleć – podświadomie jednak czuje, że powinna zadowolić despotyczną matkę i swojego chłopaka. Nie da się ukryć, poczucie własnej wartości jest u Grace żałośnie niskie. Tak bardzo, że gotowa jest poświęcić swoje marzenia i zrezygnować z przesłuchań i z kariery na scenie. Nie chce dłużej poddawać się niczyjej presji, nie zostanie wokalistką. Pod wpływem Emery, swojej przyjaciółki, postanawia jednak udowodnić coś sobie – i jej. Przesłuchanie wygrywa, ale członkinią zespołu wciąż nie chce być. Mason, który w zespole gra na gitarze i trochę śpiewa, doskonale zdaje sobie sprawę, ile warta jest Grace, jej profesjonalne przygotowanie oraz znakomity głos. Jeśli zespół ma mieć jakiekolwiek szanse na wygraną w konkursie, do czego się właśnie przygotowuje, i na dalszą karierę w showbiznesie, może to osiągnąć tylko z Grace w roli wokalistki. Podejmuje więc usilne starania, aby ją przekonać… Ciekawe, jaki będzie tego skutek, a jeszcze ciekawsze, jakie będą skutki uboczne!


First last song jest czwartą i ostatnią już częścią cyklu First. I choć nie każda książka  zawładnęła moim sercem w ten sam, szczególny sposób, to i tak bardzo dobrze wspominam całą te serię i mimo wszystko będzie mi brakowało bohaterów, których miałam okazję tu poznać. 

Jeśli chodzi o First last song, to muszę przyznać, że to była rozkosznie dobra książka. Była dokładnie taka, jakiej w tej chwili potrzebowałam. Pełna humoru, czułości i wzruszeń. 

Bardzo polubiłam i zżyłam się z Grace oraz Masonem, których mamy przyjemność poznać bliżej w tej części. Mason jest takim ciepłym, życzliwym i czułym facetem. A Grace... Grace nie zawsze zachowywała się po mojej myśli i nie raz denerwowało mnie jej zachowanie wobec Masona. Jednak jest to mimo wszystko bardzo ciekawa i dobra postać. Z tym że, w pewnym momencie, najzwyczajniej w świecie się pogubiła. Oboje mają niesamowite poczucie humoru, dzięki czemu, podczas czytania niejednokrotnie się uśmiechnęłam a nawet i zaśmiałam. 

Od początku bardzo kibicowałam tej dwójce, bo autorka świetnie przedstawiła ich relację. Po prostu czuć było to iskrzące się pomiędzy nimi, z co raz to większą siłą uczucie. Autorka tak umiejętnie opisała ich uczucia, pożądanie, rozdarcie i ból,  że nie sposób było nie poczuć tego na własnej skórze. Nie obyło się więc także bez łez wzruszenia. 

Uwielbiam w autorce to, że tak pięknie pisze o miłości. Nie znajdziemy tu żadnych wulgarnych zwrotów, tylko idealnie wyważone i elektryzujące opisy scen intymnych. 

First last song jest nieco inna od swoich poprzedniczek. Jest lżejsza, dużo bardziej słodka i romantyczna. Owszem, pomiędzy bohaterami pojawiają się zgrzyty i problemy, ale zdecydowanie nie są to takie dramaty, jak w poprzednich częściach.  Uważam, że First last song jest jedną z najlepszych książek tej serii i gorąco, z całego serca Wam ją polecam.  


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza