7 kwietnia 2020

RECENZJA: Zaufaj mi jeszcze raz- Magdalena Krauze






Gdy tajemnica IGORA ujrzała światło dzienne, jego związek z PAULINĄ został wystawiony na ciężką próbę. Kobieta, w poczuciu zdrady, wyjeżdża, aby nabrać dystansu do sprawy oraz sił, żeby się z nią uporać. W urokliwym Karpaczu PAULINA poznaje ADAMA- mężczyznę, którego życie boleśnie doświadczyło. 



Zaufaj mi jeszcze raz jest kontynuacją Czekałam na Ciebie, czyli debiutanckiej powieści pani Magdaleny Krauze. Autorka ma bardzo prosty i przyjemny styl pisania, przez co jej książki czyta się szalenie szybko, o czym mogliśmy się już przekonać podczas czytania pierwszej części. 

Pióro pani Magdaleny polubiłam przede wszystkim za to, że w jej książkach nie znajdziemy przydługich, nudnych opisów przyrody czy też sytuacji. Tworzy naprawdę zwięzłe i ciekawe opisy i dużo, często zabawnych dialogów. Tym razem nie było inaczej. 

Zaufaj mi jeszcze raz jest zdecydowanie bardziej wzruszająca, zmuszająca do refleksji i pouczająca niż Czekałam na Ciebie. Już od pierwszych stron książka przepełniona jest mnóstwem emocji i wzruszeń, ale najlepsze jest to, że towarzyszą one nam przez niemal całą historię.

W książce mamy przedstawioną perspektywę Pauliny i Igora, dzięki czemu lepiej poznajemy bohaterów oraz łatwiej jest się nam wczuć w ich uczucia. Zachowanie Pauliny strasznie mnie na początku irytowało, drażniła mnie swoim oślim uporem i tym, że nie chciała dać Igorowi szansy wytłumaczenia całej tej sytuacji. Ale gdy się dłużej nad tym zastanowiłam, to ją całkowicie rozumiałam, bo została postawiona w naprawdę bardzo niezręcznej sytuacji. Niemniej jednak to Igora polubiłam w tej książce najbardziej. Mimo, że nie popisał się w tej kwestii mądrością, to i tak, sposobem w jaki walczył o Paulinę, zyskał u mnie ogromnego plusa. Po za tym, Igor jest naprawdę dobrym, wrażliwym i czułym facetem. 

Ale! Żeby nie było tak cukierkowo- było też kilka rzeczy, które mnie w książce denerwowały. Pierwszą z nich jest dość częste używanie przez autorkę takich typowo polskich powiedzonek typu "Spiekła raka niczym pensjonarka" czy "Siedziałyśmy jak myszy po miotłą". Absolutnie nie mówię, że jest coś w tym złego, natomiast mnie osobiście trochę one drażniły. Może nie tyle same powiedzonka, co ich ilość. No i kolejna kwestia to powtarzająca się kilkukrotnie opowieść Pauli na temat tego, o co chodziło z Igorem i jego synkiem. Ja rozumiem, że musiała każdemu to opowiedzieć, ale my przeczytaliśmy to raz i wystarczy, haha! Zwłaszcza, że zżerała mnie ciekawość, jak zakończy się ta historia, a tu musiałam czytać coś, co przecież przed chwilą czytałam. 

Tak po za tym książka naprawę mi się podobała, spędziłam z nią bardzo miłych kilka godzin i mogę z czystym sumieniem ją Wam polecić.

Koniecznie zostawcie łapkę w górę, jeśli recenzja Wam się podobała. I koniecznie dajcie znać czy czytaliście, lub macie zamiar czytać tę książkę. 

Miłego dnia!

1 komentarz:

  1. Miałam przyjemność patronować w tej książce i bardzo mi się podobała, także serdecznie ją polecam. 😊

    OdpowiedzUsuń