3 marca 2020

RECENZJA: Warta ryzyka- K. Bromberg





Trzeci tom serii Życiowi bohaterowie, opisującej niezwykłe historie przystojnych braci w mundurach. Trzeci z nich, Grayson Malone, ma za sobą paskudną przeszłość. Jako młody chłopak zakochał się bez pamięci w dziewczynie, która nie była warta jego uczuć. Ta snobka z bogatej rodziny i egoistka z rozdętymi ambicjami pozostawiła go ze złamanym sercem i z małym dzieckiem. Luke, uroczy chłopczyk, jest miłością życia Graysona. To dla syna mężczyzna stał się dojrzałym, odważnym i silnym facetem, ale równocześnie zamkniętym w sobie samotnym ojcem. 
Tą nadętą bogaczką była Sidney. Lata ciężkiej pracy zmieniły jej system wartości, jednak to wciąż uparta i pełna temperamentu dziewczyna, która tylko czasami popełnia poważne błędy. Ten zabójczy zestaw cech doprowadza ją do kryzysu w relacjach z szefem. Aby odzyskać jego zaufanie, dziewczyna wyrusza do małego miasteczka z misją ratowania jednego z magazynów. Ma nakłonić do udziału w konkursie Hot Dad kogoś, kto nawet nie chce o tym słyszeć. Tym kimś jest jej były facet, Grayson Malone. 
Oto opowieść, w której znajdziesz pytania bez jasnej odpowiedzi. Upłynęły lata, Grayson i Sidney są innymi osobami. Przeszłość jednak wypaliła na sercu Graysona bolesne piętno. Poznasz ból i lęk, które każą silnemu mężczyźnie zamknąć się w skorupie samotności. Przekonasz się, że ten, kto pragnie szczęścia, musi podejmować ryzyko. I nie ma żadnych gwarancji, że ryzyko się opłaci...



Zacznę może od skomentowania opisu z tyłu książki, który wprowadza czytelnika w błąd. Bowiem wynika z niego, że w miasteczku, w którym mieszka Grayson, pojawi się kobieta, która kilka lat wcześniej zostawiła go z ich maleńkim, nowo narodzonym synkiem. Nic bardziej mylnego! To nie Sydney jest byłą kobietą Graysona, ani matką Luke'a, jak wynika z opisu książki. Nie wiem kto pisał ten opis, ale albo był pijany, albo nie wiedział w ogóle o czym pisze.. Sydney jest przyjaciółką z czasów szkolnych dziewczyny, która porzuciła swojego chłopaka oraz ich dziecko zaraz po jego narodzinach. Błąd może niewielki i nieistotny dla kogoś kto nie czyta tych opisów, ale dla kogoś kto sugeruje się nim przy wyborze książki już jak najbardziej tak. Zwłaszcza, że sytuacja wyjaśnia się po dobrych kilkudziesięciu stronach, co do tego czasu wprowadza w głowie czytelnika niepotrzebny zamęt i dezorientację.

Po za tym mnie osobiście zabrakło w tej książce większego rollercoastera emocji. Momentami była co prawda wzruszająca, czasami zabawna, ale zdecydowanie nie jest to książka przy której śmiejemy się przez łzy. 

Sceny seksu także pozostawiają wiele do życzenia. Nie wiem, jedni są zachwyceni tym, jak autorka to opisuje, dla mnie jest to żenujące. Co prawda i tak nie jest to na takim poziomie jak było w W kajdankach miłości <klik> ale nadal możemy spotkać się z niezbyt smacznymi określeniami przyrodzenia męskiego, np. tłok, dzida. 

Ale pomijając już te tłoki i dzidy, książkę czytało się naprawdę dobrze. Jest coś w stylu autorki, że jej książki czyta się szybko i z dużą dawką przyjemności. Pomijając sceny seksu, oczywiście.. Chociaż akurat w Wartej ryzyka nie ma ich zbyt wiele, więc jeśli nastawiacie się w głównej mierze na erotyk to możecie się odrobinę rozczarować. 

W Wartej ryzyka, tak jak w poprzednich częściach tej serii spotykamy się z narracją dwuosobową, co bardzo pozytywnie wpływa na odbiór historii i jej bohaterów. 

Będąc już w temacie bohaterów, bardzo kibicowałam Sydney. Od początku wydała mi się bardzo sympatyczną postacią, a Grayson... czasami doprowadzał mnie do szału tym swoim oślim uporem. Niemniej jednak, z drugiej strony rozumiałam jego obawy i chęć uchronienia synka przed rozczarowaniem. Oboje mieli coś za uszami, ale generalnie to dobrzy bohaterzy. 

Od wielu  osób słyszałam, że Warta ryzyka to najlepsza część z serii. Cóż... ja mam trochę inne zdanie w tym temacie. Według mnie zdecydowanie najlepszą częścią jest Płonąca namiętność <klik>, czyli druga część z serii Życiowi bohaterowie

Warta ryzyka jest książką, z którą owszem spędzimy miło czas, ale na pewno nie zostawi po sobie w naszej głowie, czy sercu większego śladu, więc decyzję o tym czy warto, zostawiam Wam. Po prostu wszystko zależy od tego, czego w danym momencie oczekujecie od lektury. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz