22 marca 2020

RECENZJA: Osaczona- Pola Roxa

Karolina wiedzie stabilne i boleśnie nudne życie- ma męża, z którym prawie już nie rozmawia, dom pod Warszawą i niezbyt pasjonującą pracę w szklanym wieżowcu, do którego codziennie rano dojeżdża podmiejską kolejką. Coś zakłóci jednak ten spokój. W pracy i związku niespodziewanie zaczną piętrzyć się problemy, aż nagle życie Karoliny wywróci się do góry nogami. I kiedy dojdzie do wniosku, że już nic dobrego jej nie spotka, na horyzoncie pojawi się przystojny i tajemniczy mężczyzna. Zadba o Karolinę tak, jak dawno nikt o nią nie zadbał, i poruszy te struny, których istnienia nigdy by nie podejrzewała. 


Osaczona jest debiutem literackim, ale nie byle jakim debiutem. Jak możecie się domyślać Pola Roxa, to nie jest prawdziwe nazwisko, a to dlatego, że książka oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, na autentycznej historii autorki, która woli zostać anonimowa. Dlaczego? Tego dowiecie się dopiero w momencie, gdy zdecydujecie się tę pozycję przeczytać.

Muszę przyznać, że odkąd dowiedziałam się o tej książce bardzo mnie ona intrygowała. Nieczęsto mamy okazję czytać książki oparte na faktach, autorów, którzy chcą pozostać anonimowi. Dlatego od początku spodziewałam się czegoś mocnego, może bolesnego, wstydliwego, ale to co dostałam przerosło moje wszelkie wyobrażenia. 

Autorka posługuje się naprawdę prostym, ale bardzo przyjemnym językiem, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę ekspresowo. Akcja jest tak wartka,  że po prostu ciężko się od niej oderwać. Podczas całej lektury nie sposób choć na chwilę przestać zadawać sobie pytanie "Co będzie dalej?"

I jeśli miałabym oceniać tę książkę tylko na podstawie samej historii i tego w jaki sposób Pola Roxa ją przedstawiła to byłaby to naprawdę dobra ocena. Ale Osaczona to nie tylko obyczajówka z wątkami sensacyjno- kryminalnymi oparta na faktach, ale też erotyk. I jakby sięgając po tę książkę wiedziałam o tym i zdawałam sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie znajdę tu typowo erotyczne zwroty, ale gdzieś w głębi duszy miałam nadzieję, że chociaż raz te sceny zostaną przedstawione w smaczny i subtelny sposób. Jak już nie raz wspominałam lubię, nawet bardzo lubię opisy scen seksu w książkach, ale pod warunkiem, że jest to opisane ładnie. Seks jest dla mnie czymś wyjątkowym, jest to coś co robimy tylko z naszym partnerem i nikim więcej, coś co umacnia związek, więc absolutnie nie rozumiem, czemu w książkach, niby o miłości, stał się ostatnio popularny taki ostry, brutalny seks. W Osaczonej spotykamy się może nie tyle z brutalnym seksem, co po prostu niesmacznym jego opisem. Mnie to się w ogóle nie podoba i książka wiele przez to traci. Niemniej jednak wiem, że są osoby, którym absolutnie to nie przeszkadza, albo nawet się im to podoba. I okej, każdy ma prawo lubić coś innego, mi nic do tego.

To, czy sięgniecie po tę książkę zależy tylko od Was. Historia jest naprawdę bardzo dobrze opowiedziana i ciekawa. I jeśli lubicie być świadkami "ostrego rżnięcia" to myślę, że książka Wam się spodoba. 

Do następnego! 




1 komentarz:

  1. Jeśli trafi w moje ręce, to pewnie przeczytam, ale jakoś specjalnie szukała jej nie będę. 😊

    OdpowiedzUsuń