30 marca 2020

RECENZJA: Następnym razem- Karolina Winiarska



Ile razy można nie dostrzec miłości zanim będzie za późno? 
Poruszająca opowieść o życiu oraz miłości, która nie przemija - idealna na zimowe wieczory pod kocem, z kubkiem ulubionej herbaty.  
Pod włoskim słońcem, między Olgą a Michałem zrodziło się uczucie. Po powrocie do Polski ich kontakt się urywa. Jednak żadne z nich nie wymazało tego drugiego z pamięci. Kilka lat później, jako dorośli ludzie, próbują zbudować nowe związki, chcąc zapomnieć o przeszłości i nie wracać do tego, co ich łączyło. Mimo to wciąż o sobie myślą i tęsknią. 
Czy Olga i Michał odważą się pójść za głosem serca? 
I czy pierwsza miłość może przetrwać próbę czasu? 
Następnym razem to historia o sile pierwszej miłości, która nigdy nie daje o sobie zapomnieć.


Uff! Jak dobrze, że ta książka jest już za mną. Myślałam, że przez nią nie przebrnę. Naprawdę, podczas czytania nie raz, nie dwa miałam ochotę ją odłożyć i zacząć coś ciekawszego. Dawno nie czytałam takiej nudnej, jak flaki z olejem książki. Ale powiedziałam sobie, że przeczytam, to przeczytałam. I nie ukrywam- cały czas miałam nadzieję, że się coś rozkręci. Niestety, jak to mówią- nadzieja matką głupich.. W Następnym razem od pierwszej do ostatniej strony straszliwie wieje nudą.

Pierwsza rzecz, która mnie strasznie irytowała w tej książce, to ciągłe przeskakiwanie w czasie pomiędzy bohaterami. Momentami ciężko było się połapać, czy akcja obu bohaterów rozgrywa się aktualnie w tym samym czasie, czy może jest już o kolejne 2 lata później. No i właśnie, następna sprawa. Akcja książki nie skupia się na jednym, konkretnym okresie w życiu bohaterów, tylko co chwilę przeskakują kolejne lata i takim oto sposobem towarzyszymy im w bodajże siedemnastu latach ich życia. W związku z czym, akcja niby jakaś tam jest, ale tak naprawdę nic konkretnego się nie dzieje. Wszystko opisywane jest strasznie powierzchownie przez co książka po prostu nudzi. Nie ma tu chwytających za serce momentów, ani zabawnych dialogów. 

Bohaterzy są totalnie mdli. Nie da się ich polubić, bo nie ma w nich krzty charakteru, czy charyzmy. Mnie osobiście okropnie irytowali swoim zachowaniem i brakiem zdecydowania. A relacja pomiędzy nimi, jak dla mnie w ogóle nie istnieje. Kilka dni spędzonych wspólnie na obozie we Włoszech, a potem kilkanaście smsów wymienionych w ciągu siedemnastu lat. Ot cała historia.

Wymęczyłam się przy tej lekturze strasznie, ale muszę przyznać, że zakończenie mnie totalnie zwaliło z nóg. Nie tego się spodziewałam. Całą cholerną książkę na nie czekałam, byłam niemal pewna, że wiem jak się skończy, a tu taka niespodzianka. Tutaj muszę przyznać, że autorka mnie zaskoczyła, nawet bardzo. Z jednej strony mnie ono zirytowało, a z drugiej było takie smutne i wzruszające. A słowa, których autorka użyła do napisania tych kilkunastu ostatnich zdań, tak bardzo trafiły w moje serce.. 

Niemniej jednak nie polecam tej książki, bo tak jak już wspominałam jest ona przeraźliwie nudna i nieco chaotyczna, bez konkretnego ładu i składu. I naprawdę nie rozumiem skąd tak wysoka ocena na lubimyczytac... 

Dajcie znać, czy czytaliście. Chętnie wymienię się z Wami spostrzeżeniami na jej temat. 

Tymczasem ściskam Was gorąco i zapraszam na mojego instagrama <klik


6 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka nie zachwyciła. Chociaż gdy przeczytałam słowo "włoskim" to odrazu zrobiło mi się ciepło. No cóż szkoda szkoda. Z mojej strony to tyle, nie czytałam jej i po twojej recenzji raczej nie sięgnę. Nie chcę kolejnego klumpa, a mam na liście jeden. Pozdrawiam Kochana Cię! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, a ja kupiłam tę książkę. No cóż, skoro już kupiłam, to pewnie przeczytam. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie akurat się spodoba, oceny na lubimyczytać ma dobre... :D

      Usuń
  3. Może Tobie się spodoba, na lubimyczytać ma dobre oceny :)

    OdpowiedzUsuń