25 lutego 2020

RECENZJA: Hope again, Mona Kasten




Everly Penn nigdy nie chciała się zakochać, a już na pewno nie w wykładowcy. Ale Nolan Gates jest czarujący, inteligentny i seksowny. Tylko przy nim Everly udaje się zapomnieć o mrocznych myślach, które od dzieciństwa nie dają jej spać w nocy. Im lepiej go poznaje, tym intensywniejsza staje się więź między nimi, i tym bardziej Everly chce przekroczyć niewidzialną granicę, oddzielającą ją od Nolana. Nie wie jednak, że za jego optymizmem i miłością do literatury kryje się tajemnica. Tajemnica, która może zniszczyć ich uczucie, zanim na dobre się zaczęło. 


Hope again to czwarty tom serii "Begain again". Serii, którą ja osobiście pokochałam od pierwszych stron, pierwszego tomu. Uwielbiam styl autorki, to, jak kreuje bohaterów oraz jak przedstawia ich historie. Bardzo ucieszyłam się na wieść o kolejnym tomie, ale nie ukrywam, że po jego przeczytaniu jestem odrobinę rozczarowana. Nie mówię, że jest to zła książka, bo tak jak w przypadku poprzednich tomów czytało mi się ją błyskawicznie i bardzo przyjemnie. Niemniej jednak uważam, że jest to najsłabsza historia ze wszystkich czterech z tej serii. Dlaczego? 

Jeśli chodzi o bohaterów, to Nolana naprawdę bardzo polubiłam. Nie wiem czemu, ale przez całą książkę czytając o nim, wyobrażałam sobie Profesora z serialu "Dom z papieru". Tak strasznie mi te postacie do siebie pasowały! Everly.. cóż, nie zawsze zgadzałam się z jej decyzjami, ale generalnie ją też polubiłam. Podobało mi się to, w jaki sposób autorka przedstawiła relację tych dwojga.  Wszystko działo się stopniowo, na spokojnie. Ich relacja była taka pełna ciepła, delikatności i czułości... Ale!

Jednak czegoś mi w tej książce brakowało. Do połowy książki tak naprawdę nic się nie działo. Owszem książkę mimo wszystko czytało się dobrze, autorka wie jak operować słowem, by czytelnik nie mógł oderwać się od lektury, jednak ja cały czas czekałam na jakieś "wow". Znam książki Mony, przeczytałam co do jednej, bardzo je lubię i dlatego wiem, że w Hope again zadziało się coś niedobrego. Zdecydowanie za mało akcji, powodów do śmiechu i łez wzruszenia.

Ta historia była po prostu okej, bez fajerwerków. Znając twórczość Pani Mony jestem po prostu odrobinę zaskoczona, że wszystko w tej książce było takie zwyczajne. Oczywiście autorka namieszała trochę w życiu Nolana i Everly, nie byłaby sobą, gdyby tego nie zrobiła. Ale mimo wszystko jak dla mnie trochę tej dramaturgi było za mało. Spodziewałam się po prostu czegoś więcej. Niemniej jednak, bardzo polecam Wam tę serię, bo jest naprawdę dobra. Nawet nieco słabsza od reszty, Hope Again, mimo wszystko zasługuje na przeczytanie. 

Dajcie znać jaka jest Wasza opinia. 

Do następnego! Ściskam. 

2 komentarze:

  1. Podzielam Twoje zdanie. Uważam, że z cyklu to była najsłabsza część, choć nie oznacza, że była słaba. Po prostu nie wykazała się niczym takim, czego można by spodziewać się po Kasten.

    www.kulturalnameduza.pl

    OdpowiedzUsuń