25 października 2019

RECENZJA: Czekałam na Ciebie- Magdalena Krauze


Paulina prowadzi spokojne życie: ma czułych rodziców, wspaniałych przyjaciół, satysfakcjonującą pracę. Jest zatwardziałą singielką i dotychczas żaden mężczyzna nie poruszył jej serca do głębi. Paulina wierzy jednak, że gdzieś tam czeka jej własne szczęśliwe zakończenie. Wierzy nawet wtedy, gdy jej najlepsza przyjaciółka Malwina zostaje nieoczekiwanie porzucona przez narzeczonego, a koleżanka z pracy popłakuje ukradkiem nad klawiaturą z powodu problemów małżeńskich. Nieoczekiwanie na progu redakcji i uporządkowanego życia Pauliny staje ON – Igor Gradecki, który w czasach szkolnych był jej wielką skrywaną miłością. Wtedy najfajniejszy chłopak w szkole, dziś przystojny interesujący mężczyzna, wywróci życie Pauliny do góry nogami.

Muszę przyznać, że na początku miałam dość mieszane uczucia co do tej książki. Pierwsze kilkadziesiąt stron strasznie mnie wynudziło. Nie mogłam wczuć się w tę historię. Dopiero później akcja się trochę rozkręciła i zanim się obejrzałam dobrnęłam do ostatniej strony.

To co najbardziej podobało mi się w tej książce, to chyba to, że relacja pomiędzy Pauliną i Igorem dojrzewała tak stopniowo, powoli. W większości romansów bohaterowie po pierwszym spotkaniu rzucają się na siebie niczym wygłodniałe zwierzę na padlinę, nazywając to pożądaniem, dopiero z czasem dociera do nich, że może jednak czują do tej siebie coś więcej niż samo pożądanie. Jeśli czytacie tego typu książki to na pewno wiecie o co mi chodzi.  Tutaj mamy zupełnie inną odsłonę romansu. Znajomość Pauliny i Igora rozwija się w taki bardzo naturalny i nienachalny sposób. Igor jest szarmancki, uprzejmy, delikatny. W żaden sposób nie narzuca się Paulinie, nie próbuje jej za wszelką cenę zaciągnąć do łóżka, czy nawet pocałować. Może tylko odrobinę nadużywa swoich przywilejów związanych ze swoim stanowiskiem i zbyt często, bez konkretnego powodu wzywa Paulinę do swojego gabinetu, ale to jest na swój sposób urocze i tylko potęguje pozytywny odbiór jego osoby.

Jeśli chodzi o bohaterów, to zdecydowanie się polubiliśmy. Byli tacy... ludzcy. Generalnie wszystko w tej książce takie było. Chyba dlatego tak mi ona przypadła do gustu. Bohaterowie, ich problemy, uczucia, wszystko było takie zwykłe. Łatwo było mi się wczuć w tę historię, bo akcja tej książki spokojnie mogłaby mieć miejsce w naszym otoczeniu. Nie wiem czy dość jasno się wyrażam, chodzi mi o to, że ta książka, ta historia jest taka bardzo życiowa, bardzo realistyczna.

I na koniec- zakończenie, które totalnie mnie zaskoczyło. Co prawda coś tam podejrzewałam, ale byłam przekonana, że wszystko zostanie wyjaśnione do końca książki. Jakież było moje zdziwienie, gdy przeczytałam ostatnie zdanie i zorientowałam się, że to już koniec, a książka jest pierwszą częścią cyklu, a nie powieścią jednotomową, jak z początku myślałam.

Podsumowując, oprócz tych pierwszych kilku rozdziałów, które szły mi nie wiedzieć czemu dość opornie, książka naprawdę mi się podobała. Niejednokrotnie wywołała na mojej twarzy uśmiech, pojawiły się też łzy.  Czytało mi się ją bardzo dobrze i szybko. Spędziłam z tą książką naprawdę przyjemny czas, była idealnym umilaczem podczas 7 godzinnej podróży pociągiem. Po drugą część serii sięgnę z ogromną przyjemnością. Myślę też, że i następne książki Pani Magdaleny zagoszczą na mojej półce.

A Wy, czytaliście już tę książkę? Koniecznie dajcie znać w komentarzu. 

2 komentarze:

  1. Nie czytałam tej ksiązki ale mam wielką ochotę poznać tę historię.
    Pozdrawiam :)
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie, ale niebawem książka będzie u mnie.

    OdpowiedzUsuń