10 maja 2019

RECENZJA: Save you -Mona Kasten



Nikogo dotąd nie obdarzyła takim uczuciem. I nikt dotąd tak boleśnie jej nie zranił. 
Ruby najbardziej chciałaby wrócić do dawnego życia, do czasu, gdy w elitarnym Maxton Hall nikt jej nie znał. Nie może jednak zapomnieć o Jamesie. Szczególnie, że chłopak robi wszystko, co w jego mocy, by ją odzyskać.
Kiedy rodzina Jamesa przeżywa trudne chwile, dziewczyna pojmuje, że ich miłość od początku nie miała szans. Bo zamiast szukać u niej wsparcia, James łamie jej serce.
Ruby postanawia skupić się na wymarzonych studiach w Oksfordzie, jednak James nie daje tak łatwo o sobie zapomnieć. Nie chodzi tylko o wspomnienia wspólnych chwil, które powracają, gdy Ruby najmniej się tego spodziewa. James wie, że zachował się niewybaczalnie, teraz stara się wszystko naprawić. Pytanie tylko, czy dziewczyna zdobędzie się na odwagę, by jeszcze raz podjąć ryzyko...


Save you jest drugim tomem z cyklu Maxon Hall. O tym, że uwielbiam autorkę i jej twórczość wie już chyba każdy, kto mnie choć chwilę śledzi. Na każdą kolejną jej książkę czekam z niecierpliwością i podekscytowaniem, a że Save me zakończyła się, jak się zakończyła, to muszę przyznać, że oczekiwanie na jej kontynuację było prawdziwą katorgą. Na szczęście już jest i przez kilka godzin mogłam cieszyć się jej lekturą... 

Książkę, jak każdą zresztą tej autorki, przeczytałam po prostu w tempie ekspresowym. Historia na maksa wciąga, zwłaszcza, że druga część jest jeszcze lepsza od pierwszej.

Autorka bardzo umiejętnie prowadzi akcję, niczego niepotrzebnie nie pośpiesza, relacja głównych bohaterów wraca do poprzedniego stanu bardzo stopniowo, powoli, dzięki czemu wszystko wypada naturalnie. Po za tym, sprawia to, że od książki naprawdę nie można się oderwać, bo koniecznie chcemy dowiedzieć się, jak to się wszystko dalej  potoczy. Autorka w tej części nieco bardziej skupia się na emocjach przeżywanych przez głównych bohaterów, bardziej zagłębia się w opisy ich uczuć, co sprawia, że lektura jest nadzwyczaj emocjonująca. 

W Save you, tak jak i w poprzedniej części mamy opisaną historię  z obu perspektyw, Ruby i Jamesa. Osobiście uwielbiam takie rozwiązanie, ponieważ lepiej poznajemy bohaterów, wiemy co każde z nich czuje i najzwyczajniej w świecie łatwiej jest poczuć daną historię. Tutaj dodatkowo, oprócz perspektyw głównych bohaterów, mamy rozszerzenie o kilka drugoplanowych postaci, co nadaje historii nowego wymiaru i sprawia że absolutnie nie ma mowy o nudzie. 

Zakończenie  totalnie wbiło mnie w fotel, i przeżywam katusze na samą myśl o tym, że muszę czekać kilka tygodni na finał tej historii. Jeśli jeszcze nie poznałyście historii Ruby i Jamesa, albo zastanawiacie się, czy sięgnąć po drugą część to ja naprawdę, gorąco Wam polecam. 

Buziaki!