21 lutego 2019

RECENZJA: Save me - Mona Kasten






Pochodzą z różnych światów, a jednak są sobie przeznaczeni.

Pieniądze, luksus, imprezy i władza – dla Ruby Bell to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Odkąd dzięki stypendium może uczęszczać do elitarnego liceum Maxton Hall, robi co w jej mocy, by nie rzucać się w oczy innym uczniom.

A zwłaszcza Jamesowi Beaufortowi, nieformalnemu przywódcy szkolnej elity. Jest zbyt arogancki, zbyt bogaty, zbyt przystojny. O ile największym marzeniem Ruby są studia w Oksfordzie, on zdaje się żyć od imprezy do imprezy.

Jednak pewnego dnia Ruby poznaje starannie skrywaną tajemnicę; dowiaduje się o czymś, co zniszczyłoby reputacje rodziny Jamesa, gdyby ta informacja trafiła do opinii publicznej. I nagle James nie może jej dłużej nie zauważać. I choć Ruby nigdy nie chciała należeć do jego świata, ani James, ani jej uczucia nie zostawiają jej żadnego wyboru.




W momencie, kiedy dowiedziałam się, ze Mona Kasten wydaje w Polsce kolejną książkę niemalże podskoczyłam z radości. Poprzednie jej powieści z serii "Begin Again" niesamowicie mi się podobały i żałowałam, że autorka nie ma na swoim koncie nic więcej, więc wiadomość o "Save me"  naprawdę bardzo mnie ucieszyła. Teraz jestem już po lekturze i muszę Wam powiedzieć, że... 

Strasznie irytowało mnie zachowanie Jamesa. Kolejny bogaty gnojek, któremu wydaje się że wszystko może. Każdy normalny człowiek, w kryzysowej sytuacji zwrócił by się o pomoc do kogoś bliskiego, ale nie James. On woli rzucać się w wir alkoholu, narkotyków i przyjaciół, którzy tak naprawdę nimi nie są, a jedyną osobę, której na nim zależy, poniżać i mieszać z błotem. 

Kolejną rzeczą, która mnie trochę zdziwiła i odrobinę rozczarowała, to zakończenie. Historia skończyła się w momencie, który jak dla mnie powinien być zakończeniem rozdziału, a nie całej książki. Zdaję sobie sprawę, że to dopiero pierwsza część trylogii i ta historia będzie kontynuowana, ale i tak to zakończenie mnie totalnie zaskoczyło. Tę książkę miałam okazję przeczytać przedpremierowo, w formie ebooka i pierwsza moja myśl po przeczytaniu ostatniej strony była taka, że po prostu wydawnictwo przesłało mi niekompletny plik. 

Niemniej jednak, mimo tych dwóch zgrzytów, książka naprawdę mi się podobała i z czystym sumieniem mogę Wam ją polecić.

Mona Kasten po raz kolejny stworzyła historię wciągającą do granic możliwości. Historię z typowym dla tej literatury schematem, jednakże jakże pochłaniającą, bawiącą, wzruszającą, momentami wkurzającą.  Wkurzającą ze względu na zachowanie Jamesa, oczywiście. Ta książka wywołuje w nas tyle emocji, że po prostu chce się ją czytać. 

Dobrze wykreowani bohaterowie, świetnie prowadzone dialogi, oraz lekki styl autorki sprawiają, że tę jak i poprzednie jej powieści czyta się w zawrotnym tempie oraz z ogromną przyjemnością. 

Myślę, że  niejedna fanka tego typu literatury będzie tą książką oczarowana. Ja osobiście z niecierpliwością czekam na kolejny tom. A Wy, jesteście już po lekturze? 

3 komentarze:

  1. Bardzo chcę przeczytać tę książkę! :)
    Dzięki za recenzję.
    Pozdrawiam, ELi https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym przeczytać tę książkę jak również chce mieć ją na półce. Jest na mojej liście do kupienia. Bardzo ciekawa recenzja. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mi się bardzo podobała. Zakończenie odebrałam inaczej. Dla mnie było ono takie jak powinno być, bo przecież chcemy by Ruby była z Jamesem i teraz z niecierpliwością będę czekała kolejnego tomu. Autorka zostawiła nas w najgorszym i jednocześnie najlepszym momencie.

    OdpowiedzUsuń