29 kwietnia 2021

RECENZJA: Someone to stay- Laura Kneidl

Aliza Malik studiuje prawo na MFC. Tam też poznaje Micah – z którą się zaprzyjaźnia, a przez nią – Cassie i Auriego. Studia jednak niespecjalnie ją interesują, jej prawdziwą pasją – którą wyniosła z rodzinnego domu – jest gotowanie. Jest autorką bloga poświęconego kuchni, prowadzi konto na Instagramie, pracuje również nad książką kucharską, która wkrótce ma się ukazać w jednym z wydawnictw. Nauka i praca pochłaniają ją całkowicie, nie ma czasu na przyjemności, spotkania z przyjaciółmi, nie mówiąc już o posiadaniu chłopaka czy umawianiu się na randki. Pewnego dnia spotyka jednak na swojej drodze Luciena, przyjaciela Cassie. Chłopak zapada jej w pamięć i przy następnym przypadkowym spotkaniu Aliza postanawia lepiej go poznać.

Lucien zdecydował się na studia biznesowe, żeby być w stanie odpowiednio zaopiekować się młodszą siostrą, Amicią, której jest jedynym opiekunem. Dobro siostry zawsze stawia nad własne marzenia i potrzeby.

Mimo natłoku zajęć Aliza i Lucien w końcu stają się parą. Ich szczęście jednak nie trwa długo. Dramatyczny splot wydarzeń doprowadza do rozstania. Czy na zawsze? 


"Someone to stay" czytało się dobrze, podoba mi się styl autorki, jest barwny i bardzo przyjemny w odbiorze, jednak czegoś mi w tej książce zabrakło.  

16 kwietnia 2021

RECENZJA: Flying high- Bianca Iosivoni

Hailee skrywała tajemnicę. Mroczną i ponurą, o której nikt nie wiedział i nikt nie powinien się dowiedzieć. A już na pewno nie Chase. Hailee nie chce już dłużej udawać. Wpadła po same uszy, wbrew wszelkim swoim wcześniejszym planom. Wbrew temu, że od pierwszej sekundy, kiedy przed nim stanęła, była przekonana, że straci Chase’a. Ale każdym uśmiechem i każdym dotykiem chłopak coraz bardziej podbijał jej serce. Może jednak Hailee i Chase mają jakąś szansę? A może przeciwnie – muszą zdać sobie sprawę, że czasami nawet miłość nie wystarcza, aby dwoje ludzi mogło być razem?


"Flying high" to kontynuacja historii Hailee i Chase'a z "Falling fast". I szczerze mówiąc chyba nie umiem wybrać, która z nich podobała mi się bardziej. Każda z nich jest wyjątkowa. "Flying high" jest bardziej wzruszająca i smutna. Wywołała we mnie mnóstwo ciężkich emocji. Podczas jej czytania łzy w oczach miałam praktycznie non stop. Natomiast "Falling fast" jest książką bardziej zabawną, uroczą, romantyczną. Jest w niej więcej akcji, przy czym w drugiej części nie ma jej prawie wcale, jest zdecydowanie bardziej nostalgiczna. W obu książkach występują zupełnie inne emocje, niemniej jednak obie są tak samo cudowne.

13 kwietnia 2021

RECENZJA: Hulia. Nieidealni - Anett Lievre

Połączyło ich przypadkowe spotkanie, a potem namiętna noc, która nie zakończyła się tak, jak sobie zaplanowali. Rozstali się, mając nadzieję, że nigdy więcej się nie spotkają. Jednak przewrotny los z nich zadrwił, splatając ich ścieżki w coraz nowsze zbiegi okoliczności, czasem aż nierzeczywiste. Bo kim okaże się tajemniczy mężczyzna, który będzie nowym wykładowcą na uczelni? Gdzie w tej skomplikowanej układance znajdzie swoje miejsce przyszły szef dziewczyny? Jakie decyzje będzie musiała podjąć, gdy na jej drodze pojawi się przystojny lekarz? Posłucha rozumu czy jednak głosu serca?

"Hulia. Nieidealni" niestety nie jest książką, która zostanie w mojej głowie i sercu na dłużej. Nie wzbudziła ona we mnie żadnych większych emocji. Co prawda czytało się ją całkiem przyjemnie i szybko, ale fabuła nie do końca mnie przekonała. Jest to pozycja po prostu przeciętna, dość ciekawa, ale w moim odczuciu bardzo niedopracowana. 

Ogromnie denerwowała mnie abstrakcyjność niektórych sytuacji się tu rozgrywających, oraz zachowań bohaterów, którzy według mnie zostali wykreowani bardzo słabo. Przez  większość czasu ich zachowanie mnie najnormalniej w świecie irytowało, było niedorzeczne. Głównego bohatera w ogóle nie dało się lubić, był arogancki i nieznośny. Nie było w nim absolutnie nic seksownego czy pociągającego. Za to Julia okazała się być niezwykle naiwną, niezdecydowaną i wręcz powiedziałabym głupią postacią. 

RECENZJA: Rozdzieleni- Iwona Feldmann

 

W 1905 roku siedemnastoletnia Aniela decyduje się pozostać w rodzinnej miejscowości, podczas gdy jej dwaj bracia emigrują za Ocean. Mimo zapewnień, że po nią wrócą, rodzeństwo już nigdy się nie spotyka.

Co jednak stałoby się, gdyby po stu piętnastu latach rodziny się odnalazły?

Czasy współczesne, Polska, Tarnowskie Góry.

Anna mieszka na Śląsku. Jest architektką, która całą swoją uwagę i czas poświęca malarstwu. Jej największym marzeniem jest wernisaż w jednej z europejskich stolic. Namówiona przez babcię, udaje się do Londynu, by poznać zaginioną przed laty rodzinę. Pretekstem do spotkania są urodziny Johna Huntera, nestora rodu. Anna nie zdaje sobie sprawy, że podróż marzeń stanie się jednym z największych wyzwań w jej życiu.

Czasy współczesne, UK, Londyn

James to wzięty prawnik. Jest wnukiem Johna i jednocześnie zarządcą rodzinnej firmy. Wieść o pojawieniu się rodziny z Polski budzi w nim podejrzenia. James jest sceptycznie nastawiony, żywi przekonanie, że ludzie ci chcą zwyczajnie wyłudzić pieniądze. Robi wszystko, aby ich zdemaskować, ośmieszając ich, uprzykrzając życie na każdym kroku. Nie waha się wynająć w tym celu sztabu fachowców, jak choćby detektywów. Nie zamierza spotykać się ze swoją nową rodziną. Nie ma tylko pojęcia, że poznana przez niego kobieta o zdumiewająco niebieskich oczach sprawi, że jego świat stanie na głowie. James będzie miał okazję do zemsty, jednak… Czy wciąż będzie jej pragnął?

Książka naprawdę mnie wciągnęła, czytało mi się ją bardzo dobrze. Jak na taką dość grubą cegiełkę, przeczytałam ją stosunkowo szybko. Dzięki niezwykle przyjemnemu stylowi pani Iwony, strony dosłownie przewracały się same. 

Autorka stworzyła naprawdę niebanalną i ciekawą historię. Duży plus za ukazanie jej z perspektywy kilku różnych bohaterów, nie tylko tych pierwszoplanowych. Zabieg ten pozwala czytelnikowi lepiej wgryźć się w fabułę. 

25 marca 2021

RECENZJA: Bardziej kochać siebie- Aleksandra Sztorc

 

"Ukryty kawałek piekła w głowie to pogorzelisko nieistniejących wydarzeń. Przecież nic się nie stało, a pali wszystko, serce, płuca, żołądek, jelita, paraliżuje…"

Złamana dusza, poranione ciało i emocjonalne pogorzelisko – oto Zuzanna. Dorosłe Dziecko Alkoholików, zmagające się z wieloletnią depresją, wielokrotnie krzywdzone i odrzucane, także przez samą siebie. Mówi o swoim życiu tak, jakby powoli otwierała zapomnianą, rodową szafę, skrywającą wiele przerażających tajemnic – a ona jest największą z nich.

Główna bohaterka snuje swoją opowieść, pełną wstrząsających obrazów i traum z przemocowego domu, tragicznych wypadków, które naznaczyły jej dorastanie i porażek, jakie kładą się cieniem na dorosłym życiu. Stopniowo odkrywa siebie, wypowiada na głos sekrety, opisuje emocje – a wszystko po to, by przewartościować swoje życie i na gruzach wspomnień zbudować relację z samą sobą. 

Kto jej w tym pomoże, a kto stanie się jedynie przeszkodą na drodze do nowej siebie? Jak daleko będzie musiała się posunąć, jak głęboko wejść w bagno swojej przeszłości, by zostawić demony tam, gdzie ich miejsce i zacząć bardziej kochać siebie?


"Bardziej kochać siebie" nie jest łatwą książką. Nie czyta się jej ani szybko, ani przyjemnie, ale niewątpliwie warto po nią sięgnąć, ponieważ jest to lektura niezwykle wartościowa. 

Książka napisana jest w pierwszej osobie, w formie pamiętnika, dzięki czemu wszystkie emocje zawarte na jej kartkach przeżywamy wspólnie z bohaterką. Mnie osobiście ta historia bardzo poruszyła. Podczas jej czytania towarzyszyło mi mnóstwo emocji. Przez praktycznie cały czas czułam taką ogromną gulę w gardle, a łzy na czas jej czytania po prostu zamieszkały w moich oczach. 

24 marca 2021

RECENZJA: Dziennik utraconej miłości- Eric Emmanuel Schmitt

 

Dziennik utraconej miłości to poruszające świadectwo podróży w głąb siebie, a zarazem uniwersalna opowieść o czułej relacji matki i syna ­– relacji pełnej miłości, która nie kończy się, nawet gdy tej najbliższej osoby już nie ma.


Moja matka nie chciała, żebym tylko żył, chciała, żebym był szczęśliwy. 

Mam wobec niej obowiązek szczęścia.


Autor, mierząc się ze śmiercią najukochańszej matki, jak nigdy dotąd wpuszcza nas do swojego świata i dzieli najbardziej intymnymi uczuciami oraz doświadczeniami. Za pomocą subtelnego języka i niezwykłej wrażliwości, przedstawia emocje trudne do opisania. I tak jak wcześniej Oskar – bohater uwielbianej przez czytelników powieści – pisał listy do Pana Boga, by przygotować się na przyjęcie nieuchronnego, tak teraz sam autor mierzy się z utratą najbliższej osoby, przelewając swoje myśli na karty książki.


Szczerze mówiąc dla mnie treść tej książki okazała się być mało satysfakcjonująca. Po jej przeczytaniu czuję niedosyt i lekkie rozczarowanie. Początek był bardzo dobry, ale jakoś z każdą kolejną stroną, książka mnie co raz bardziej nudziła. W pewnym momencie po prostu zaczęłam odliczać strony do końca.

2 marca 2021

RECENZJA: Leć, motylku- Dominika Smoleń

Ludzie mówią, że anoreksję da się wyleczyć, lecz w chwili kiedy Viktoria  postanawia rozpocząć studia w lokalnej uczelni, zaczyna być z nią coraz gorzej, a ona nie ma już sił, by opierać się chorobie, która powoli wraca do niej ze zdwojoną siłą. 

Na horyzoncie pojawia się jednak ktoś, kto za wszelką cenę będzie chciał pomóc dziewczynie wygrać to kolejne starcie. Pozostaje tylko pytanie, czy uda się to zrobić na czas? 

"Leć, motylku" to historia o tym, że czasem najtrudniej jest walczyć z samym sobą. 

Przyznaję, że sięgając po "Leć, motylku" liczyłam na naprawdę dobrą lekturę, zwłaszcza po przeczytaniu kilku niesamowicie zachęcających fragmentów.  I na początku faktycznie książka bardzo mi się podobała. Zaiskrzyło i wciągnęło mnie praktycznie od pierwszych stron, więc myślałam, że zostanie tak już do ostatniej kropki.

Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że po drodze coś się zepsuło. Nie zrozumcie mnie źle, nie była to zła książka. Ogólnie czytało się ją całkiem szybko i przyjemnie, natomiast mnie osobiście czegoś w niej zabrakło. 

1 marca 2021

RECENZJA: Jej ogródek- Penelope Bloom


Harry Barnidge. Spotkałam go pierwszego dnia mojego nowego życia. 

Nie udało mi się spełnić największego marzenia, aby zostać artystką. Żaden mój związek nie wypalił. 

Ale tego jednego nie chciałam zepsuć. 

Zdecydowałam, że będę zarabiać kasę, tworząc rzeźby z roślin. 

I pierwszy w moim ogródku wylądował ON. 

No dobra, tak naprawdę nie tylko przycinam krzaki. Według wszystkich nauczycieli świata nie nadawałam się na rzeźbiarkę, więc postanowiłam oddać się szlachetnej sztuce upiększania ogrodów dla bajecznie bogatych właścicieli domów... nie, nie domów- REZYDENCJI. 

W razie czego, jeśli się utnie nie to, co trzeba, to przecież i tak odrośnie! 

A że nie jestem specjalnie cierpliwa, no to wyszło, jak wyszło. Z mojego pierwszego krzaczka wyrzeźbiłam... no... nie wiem, czy chcielibyście mieć taką rzeźbę w swoim ogrodzie... Ale o dziwo, jeden z największych krytyków sztuki ogrodniczej okrzyknął ją prawdziwym arcydziełem! 

A gorący Harry stwierdził, że chętnie pomoże w mojej przypadkowej karierze artystycznej... I mam wielką nadzieję, że będzie bywał w moich ogródku o wiele częściej. 


Przyznam szczerze, że totalnie nie wiedziałam czego się po tej książce spodziewać. Obawiałam się, że będzie w niej dużo scen seksu, takiego chamskiego  i wulgarnego. Tymczasem okazało się, że scen jakiegokolwiek seksu tutaj praktycznie nie ma. A jeśli już się pojawiają, to są przedstawione w sposób bardzo delikatny i subtelny, co nie ukrywam, było miłym zaskoczeniem.

Niewątpliwie największą zaletą "Jej ogródka"  jest humor. Już dawno nie śmiałam się tak podczas czytania jakiejkolwiek książki.  Do tego dochodzi prosty język, banalna i lekka fabuła, błyskotliwe, zabawne dialogi i w rezultacie książkę czyta się wręcz błyskawicznie. Choć przyznaję, że kilka scen/ dialogów wprawiło mnie w lekkie zażenowanie. 

5 lutego 2021

RECENZJA: Nic więcej- Karolina Winiarska

Co zrobić, gdy miłość pojawia się, choć wcale jej nie chcemy?

Sylwia po studiach przyjeżdża do Rzeszowa – swojego rodzinnego miasta. Ma wszystko, o czym większość z nas marzy: spokojny związek, wymarzoną pracę i szczęśliwy rodzinny dom, do którego zawsze z radością wraca. A jednak wciąż czuje, że czegoś jej brakuje. Wszystko się zmienia, gdy poznaje Igora – mężczyznę po przejściach, który uwielbia życie singla. Niespodziewanie między Sylwą i Igorem pojawia się uczucie. Ta miłość nie miała prawa się zrodzić, bo zamiast uskrzydlać, wszystko komplikuje.

"Nic więcej" jest historią walki dwojga ludzi z uczuciem, które spada jak grom z jasnego nieba, by zmienić całe życie. Jest to powieść o walce ze sobą, z miłością i ze światem.

Kto wygra w tym starciu i czy miłość na pewno zawsze triumfuje?

"Nic więcej" to moje drugie spotkanie z twórczością autorki. Okładki i opisy książek pani Karoliny bardzo do siebie przyciągają, dlatego po totalnym rozczarowaniu "Następnym razem", mimo wszystko skusiłam się na drugą wydaną przez nią książkę. 

Muszę przyznać, że ogromnym zaskoczeniem okazał się dla mnie wiek Igora i nie ukrywam, że na początku mnie ten fakt trochę zniechęcił do lektury, ale postanowiłam dać jej szansę. Niestety, bardzo się zawiodłam. Jest to książka trochę nijaka, czegoś tu zdecydowanie zabrakło. Mamy tu słabo, wręcz powierzchownie wykreowanych bohaterów, pozbawionych jakiegokolwiek charakteru oraz niedopracowaną, płytką i nieciekawie poprowadzoną historię. Igora i Sylwię tak naprawdę nie łączyło nic, oprócz wzajemnego przyciągania. Ich znajomość kręciła się tylko i wyłącznie wokół tego.

26 stycznia 2021

RECENZJA: Solo- Anna Dan

Czy wygrasz starcie z całym światem, jeśli poznasz zasady walki? I czy zdołasz rozbroić tykającą bombę, jeśli tą bombą jesteś ty?

Datka jest twarda jak stal, choć w środku krucha jak szkło. Do życia podchodzi z dystansem i sarkazmem i do wszystkiego potrzebuje danych, dużo danych. Jej dwaj przyjaciele, Freax i Gnom, to geniusze informatyczni i cała jej rodzina. Sens jej życiu nadają praca i mordercze treningi oraz przekonanie, że już nigdy nic jej nie zaskoczy. Kiedy na jej drodze staje czujny, nieufny i niebezpieczny Solo, dziewczyna wplątuje się w coś, czego nie potrafi zrozumieć. Solo nosi w sobie gniew i ani na chwilę nie dejmuje maski zabijaki. Datka czuje, że pod tą maską kryje się coś innego, jednak najpierw musi dopaść własne demony, zanim one dopadną ją- albo zanim dopadnie ją miłość.

"Solo" to książka bardzo dobrze napisana i wciągająca. Każdy wątek jest tutaj umiejętnie wyważony. Akcja toczy się w odpowiednim tempie, napięcie rośnie powoli. Stopniowo poznajemy wszystkie szczegóły i choć książka jest odrobinę przewidywalna to mimo wszystko dość oryginalna. Nie jest to na pewno typowy romans młodzieżowy, powiedziałabym, że to taka mieszanka romansu z sensacją, bo akcja książki skupia się bardziej na walce z demonami przeszłości Datki oraz Solo, aniżeli na ich relacji.